W tak zwanym międzyczasie skończyłam lat 21, co absolutnie nie zmienia nic, oprócz kwestii liczbowo-metryczkowej. A może tak tylko mi się zdaje. Może nie zmienia się nic w biegu wydarzeń, ale sporo refleksji zatańczyło "danse macabre" w mojej głowie. Bezterminowo powołany Komitet Do Spraw Ulepszeń w trójosobowym składzie : Polis- Soma- Psyche w sposób całkiem jednomyślny i zintegrowany zatwierdziły "wiosenne porządki". W ich wyniku dosyć znacznie zmieniła się moja sytuacja osobista, co inni niedosłownie określają mianem "stanu/ statusu cywilnego". To oczywiście łatwe nie było, ale relacje damsko-męskie z natury swej rzeczy nie są proste oraz klarowne. Musiałam.
Jest jeszcze szereg rzeczy do zrobienia i spraw do przemyślenia, ale nawet nie mam ochoty ich tutaj przedstawiać, bo pod naporem ciężaru "wyroku" jaki zasądził mój Komitet, chyba rozłożyłabym łóżko i skuliłabym się pod kołdrą, by trwać tak do wieczora, a potem przez noc do ranka. Ale wysnułam jeden potężny, choć może wydawałoby się mało odkrywczy wniosek. Mianowicie : NIE MA CZASU NA MRZONKI. Czuję, że moje życie jest za krótkie i za cenne, by prowadzić dywagacje nad rzeczami nierealnymi ( bądź mało realnymi, o prawdopodobieństwie spełnienia 1: 0,000000000000000001). Nie jest tak, że chcę się wcielić w rolę twardej, zimnej, bezkompromisowej Mrs Konkret, ale perorowanie nad kwestiami całkowicie lub prawie niemożliwymi sprawia, że czuje się mega naiwna, mega bezpłodna, bez poczucia koherencji, z czasem swobodnie przeciekającym przez sine od zimna spowodowanego bezruchem palce.
Po prostu koniec, czas zacząć budować na solidnych fundamentach i wyjść z marazmu fantazji-o-niczym.
Czas start. Przyszłość należy do mnie. Czas produktywnie wypełnić piękne, acz trudne zadanie życia. Nie ma miejsca na zbędne wątpliwości i samokreujące się nie wiadomo z jakiej materii problemy.
Czuje, że idzie wiosna. Nie ważne jaka będzie temperatura i aura. Idzie wiosna, rozkwit, tworzenie, produkt, oddech, uśmiech, życie. Idzie. Już słyszę kroki...
Psssssssssssssssyche.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz